Aslam siedział na krześle przed swoim domem. Wpatrywał się w okna zabudowań po drugiej stronie ulicy i zastanawiał się, od ilu to już lat zwykł siadać w tym samym miejscu, z tym samym widokiem, nie licząc zmian koloru ścian domu naprzeciwko (teraz był to - nieco zbyt jaskrawy jego zdaniem - odcień zieleni). Czy jego ojciec też lubił tu przesiadywać? Tego nie pamiętał. Bua, pomoc domowa, przyniosła mu w maleńkiej filiżance popołudniowy chai.