O bezinteresowności

Autor: Stanisław Wawrzyszkiewicz
Idee
03 Mar 2020
Brak komentarzy

Zacznę od pieca, czyli od interesowności, gdyż postępowanie interesowne jest zjawiskiem tak częstym i powszechnym, że uznaje się je za normalne i naturalne właśnie z racji częstotliwości. Zawsze coś z czegoś trzeba mieć; chyba żeś głupi, dlatego bezinteresowny.

Wbrew pozorom bezinteresowność jest powszechna, bo wielu ludzi robi wiele złego zupełnie gratis. Jest to dość zdumiewające zjawisko, ponieważ przywary i słabości są uprawiane lub tolerowane z tej racji, że człowiek coś z tego ma, bodaj przyjemność. Ktoś bystry zauważył: Jeśli tylko coś miłe, przyjemne albo smaczne, to zaraz okazuje się, że to albo grzech, albo się tyje od tego.  Natomiast nieżyczliwość i zazdrość nie tylko nie dają żadnej korzyści, nawet najmniejszej przyjemności, ale szarpią nerwy i naruszają funkcjonowanie wątroby. Mimo to bywają uprawiane w trybie absolutnej bezinteresowności. Ale tutaj nie o taką bezinteresowność chodzi.

Kiedyś uczyłem w gimnazjum filozofii i musiałem odpowiedzieć uczniom i sobie na pytanie, do czego właściwie służy filozofia. Pozornie do niczego nie służy, ale tak naprawdę to służy do wszystkiego. Filozof nie jest specjalistą, lecz kimś w rodzaju lekarza ogólnego, a jego najważniejszą umiejętnością jest trafne postawienie diagnozy. Gimnazjaliści, filozofując, postawili diagnozę, że podstawową dolegliwością naszych czasów jest brak altruizmu. Wprawdzie jest jeszcze empatia, ale ona nie wystarczy, by zmienić ludzi, gdyż nie jest działaniem i tylko nas informuje o stanie innych. Natomiast altruizm jest działaniem, działaniem wyjątkowym, bo bezinteresownie skupiającym się na dobru innych. Takie działanie, poprawiając międzyludzkie kontakty, prowadzi również do współpracy, która jest najlepszą odpowiedzią na wyzwania trudnych czasów, które chyba są czymś stałym, bo nigdy na świecie nie brakuje cierpienia i nie znam człowieka, który by nigdy nie cierpiał.

Nieszczęścia stanowią istotną część naszej ludzkiej kondycji. Gdybyśmy je zlikwidowali, to trzeba by zamknąć wszystkie muzea! Przecież przedstawione są w nich głównie ludzkie nieszczęścia(!). Zachwycające obrazy Goi oraz Guernica Picassa swoją genezę mają w nieszczęściu wojny. Pisarze i psychologowie, nie mówiąc już o filmowcach, nie mieliby co robić, gdyby nie było nieszczęść. Depresja i trwoga należą do naszej ludzkiej kondycji. Przekazujemy je z pokolenia na pokolenie, gdyż egzystencjalnie uzasadniają konieczność naszej ludzkiej solidarności, która niekiedy nas bardzo wzrusza, bo mózg ludzki jest nadzwyczaj plastyczny i łatwo przechodzi od trwogi do ekstazy. To właśnie ludzka solidarność pomaga poradzić sobie z nieszczęściami, które tak czy owak nas dopadają. W świecie, gdzie nie brakuje zatrważających rzeczy, potrzebujemy siebie nawzajem, by po prostu utrzymać się przy życiu i przekazać życie.

Wielu twierdzi, że wszyscy ludzie tak naprawdę są egoistami i wystarczy podrapać ich altruizm, by wyszedł z nich egoizm. Mówią, że ludzie pomagają innym tylko dlatego, by czuć się lepiej.

Uważam ten pogląd za błąd logiczny, bo myli MOTYW z KONSEKWENCJĄ. Owszem, konsekwencją altruizmu jest zawsze dobre samopoczucie, bo bycie dobrym uszczęśliwia, ale dla prawdziwego altruisty nie ono jest motywem do pomagania innym, gdyż PRAWDZIWY altruista nigdy nie oczekuje czegoś w zamian. Altruizm jest rodzajem miłości, który nakazuje troskę o samopoczucie innych, nie zapominając jednak o sobie. Natomiast egoista przejmuje się wyłącznie własnym samopoczuciem. Altruista pomaga innym, by lepiej się czuli, więc patrzy na nich z bezinteresownym współczuciem i zaciekawieniem, zawsze dostrzegając coś godnego uwagi.

Sceptycy wszystko przyjmą sceptycznie i nazywają takie opowieści bajkami. Niekiedy mają rację i słusznie wyśmiewają czyjąś naiwność, lecz nigdy nie są twórczy. Kiedy słyszę śmiech sceptyków przypomina mi się „szewska historia”. Otóż do połowy dziewiętnastego wieku nie było butów prawych i lewych, a wszystkie były jednakowe, gdyż produkcja takiego obuwia była znacznie łatwiejsza. Gdyby żołnierz z czasów napoleońskich poprosił o parę butów, gdzie jeden byłby prawy, a drugi lewy, zostałby przynajmniej wyśmiany, a najprawdopodobniej surowo ukarany. Natomiast obecnie taka para butów wszystkim wydaje się czymś oczywistym. Podobnie było z masłem, nieznanym do końca czternastego wieku, z mydłem nieznanym do końca szesnastego wieku, z zapałkami, gazem, światłem elektrycznym oraz konserwami nieznanymi aż do końca dziewiętnastego wieku. Wszystko, co dzisiaj jest oczywiste, kiedyś było śmieszne, ale z drugiej strony, nie wszystko, co obecnie wydaje się śmieszne, stanie się kiedyś czymś oczywistym. Co trzeba zrobić, by o tym się przekonać? Trzeba próbować. Żeby znaleźć drogocenny kamień, trzeba ubrudzić się i grzebać w kamieniach, żwirze i piasku. Ale piasek również staje się skarbem, gdyż zostało go niewiele za sprawą rabunkowej działalności ludzi, zużywających go tyle, że każdego roku można by z niego zbudować mur wokół kuli ziemskiej wysoki i szeroki na trzydzieści metrów.

Kto chce, to już wie, że środowisko wpływa na nasz mózg  bardziej niż odziedziczone po przodkach geny. To jednak nie jest fatalizm, bo możemy wpływać na środowisko, które wpływa na nas. To nie jest tylko wiara, ale wiedza już dawno zdobyta. Niestety, dla wielu decydentów bezużyteczna, a nawet szkodliwa, bo zagrażająca zyskom. Bieżący zysk często przesłania całą resztę.

W każdej grupie społecznej kilkanaście procent osób stanowią zdecydowani altruiści, którzy pomagają innym, niezależnie od okoliczności. Również kilkanaście procent tworzą egoiści, którzy dbają wyłącznie o swoją korzyść, a innych traktują instrumentalnie i pewnie z tej racji dobrze czują się z przemocą. Natomiast pozostali ludzie są niezdecydowani i ciągle wahają się, opowiadając za bardziej przekonywującymi.

Trzeba być czujnym wobec egoistów, ponieważ posiadają wielką moc zarażania innych swoim egoizmem, bo egoizm jest łatwy i nie trzeba się go uczyć, a ludzie chętnie idą za tym, co jest łatwe.

Natomiast altruizm jest trudny i trzeba się go uczyć. Naukę można zacząć, najlepiej jak najwcześniej, od czytania lub opowiadania bajek, bowiem bajki budzą wyobraźnię, ale również przekazują wizję świata oraz inspirują do innowacji. Tak było chyba zawsze, bo przecież ktoś kiedyś wymyślił, że wygodniej jest siedzieć na krześle niż na ziemi.

Warto czytać dzieciom bajki, by były mądre i wrażliwe. Natomiast rodzice, którzy pragną, by ich dzieci były jeszcze mądrzejsze i wrażliwsze, niech czytają im więcej bajek.

 

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *