O głupocie

Autor: Stanisław Wawrzyszkiewicz
Idee
02 Lis 2020
Brak komentarzy

Głupiec czy nie, każdy zawsze jest dla kogoś głupcem, ale rzadko dla siebie, chociaż widzi, słyszy, popełnia i plecie głupstwa.

Głupców nigdzie nie brakuje. Krzyknijcie na ulicy: Żałosny głupek! A zobaczycie, że wszyscy odwrócą głowę. Wszyscy posiadamy wewnętrzny detektor głupoty i skupiamy się na tym, co jest negatywne. Dzięki temu łatwiej nam wytropić głupca niż geniusza.

Definiowanie głupoty jest głupotą, ale decyduję się na nią, by wiedzieć o czym mówimy.

Według Kartezjusza, istotą błędu jest to, że nie dostrzega on własnego błędu. Jeśli więc ktoś grzmi: Otaczają mnie sami debile! Możemy być pewni, że mamy przed sobą przynajmniej jednego.

Głupek zawsze przyznaje sobie wyjątkowe prawa w życiu społecznym i równocześnie jest wyjątkowo odporny na jakąkolwiek krytykę. Kiedy nie ma jakiejś kompetencji nie potrafi jej uznać u tych, którzy ją posiadają. Będzie pouczał jak wychować dziecko, chociaż nie ma dzieci i nie chce ich mieć. Powie, że łatwo pilotować samolot, bo to jest jak prowadzenie samochodu, tyle że w powietrzu. Wyróżnia się nadzwyczajną zdolnością uwierzenia we wszystko: od elfów i wampirów przez teorie spiskowe po homeopatię, która pomaga nawet jego psu, co dla niego jest ostatecznym dowodem. Pamięta tylko to, co mu odpowiada i gdy się zestarzeje lubi powtarzać: Dawniej było lepiej. A jeśli nie potrafimy dostrzec jego wyjątkowości, przestaje się nami interesować, bo tak naprawdę interesuje się tylko sobą.

Co mówi głupiec? Sam tego nie wie. Jego obroną jest paplanina spychająca ciszę w kąt. Głupiec czepia się komunałów jak cyrkowej liny. Kurczowo łapie frazesy i już ich nie wypuszcza. Zupełnie mu nie przeszkadza, że używane przez niego słowa nie zgadzają się z powszechnym znaczeniem, ani z tym, do czego się odnoszą. Humpty Dumpty w rozmowie z Alicją w Po drugiej stronie lustra oświadcza pogardliwie: Gdy ja używam jakiegoś słowa (…), oznacza ono dokładnie to, co mu każę oznaczać… ni mniej, ni więcej.

W filmie Michela Hazanaviciusa Ja, Godard na naszych oczach dokonuje się transformacja genialnego Godarda w osobnika cechującego się pretensjonalną głupotą.

Scena rozgrywa się w maju 1968 roku w willi na Lazurowym Wybrzeżu. Twórca nowej fali swoim mąceniem przyczynia się do przedwczesnego przerwania festiwalu w Cannes, a następnie  zarzuca partnerce, że jest opalona jak burżujka na wakacjach. Oniemiałym przyjaciołom przedstawia projekt kina całkowicie pozbawionego scenariusza, gwiazd i efektów filmowych. Jeden z przyjaciół dodaje zjadliwie:  I bez widzów.

Geniusz, chociaż lekceważąco nie odpowiada na powitanie ogrodnika z willi, musi zmierzyć się z jego zdrowym rozsądkiem, gdy ten naiwnie wyznaje, że lubi chodzić w niedzielę do kina dla przyjemności i po to, by film go zachwycił.

Głupota, wbrew pozorom, nie jest przeciwieństwem inteligencji. Można być bardzo inteligentnym i bardzo głupim. Coś takiego przytrafiło się nie tylko Godardowi. Sokrates potępiał umiejętność czytania za to, że zwalnia z obowiązku ćwiczenia pamięci. Owszem, nie umiemy już Homera na pamięć, ale lektura daje nam inne korzyści. Natomiast Zygmunt Freud i Jean Piaget, twórca psychologii rozwojowej, twierdzili, że dzieci są nieracjonalne, niezdolne do empatii, niemoralne i egocentryczne. Steve Jobs, nazywany iGod, bogiem zaawansowanych technologii, często odwoływał się do myślenia magicznego, wierząc, że może formować świat według swojej woli. Rzeczywiście, tak było, gdy realizował swoje innowacje techniczne, ale okazało się zupełnie nieskuteczne wobec raka.

Głupota wykorzystuje inteligencję w sposób szczególny. Aby o tym się przekonać, wystarczy umieścić pierwszego lepszego intelektualistę na stanowisku politycznym lub zachęcić eksperta, by wypowiedział się na temat, na którym się nie zna. To, co wtedy wymyśli, nazywa się wciskaniem kitu. W przeciwieństwie do kłamcy, który zawsze musi jednym okiem pilnować prawdy, by ją przeinaczyć lub ukryć, wciskacza kitu zupełnie ona nie obchodzi. Nazywa się to POSTPRAWDĄ. Dlaczego jesteśmy surowi dla kłamców, a tolerujemy wciskanie kitu, gdy ktoś plecie byle co? Zwolennicy wciskacza kitu zapewniają, że nie ważne jest to co mówi, ale jak mówi, bo od serca. Nie dostrzegają, że to też jest wciskaniem kitu.

Komedia i satyra, od Arystofanesa do Moliera, zajmuje się głównie ludzką głupotą. Filozofom nie udało się jednak stworzyć definicji głupoty, gdyż każda jest natychmiast kwestionowana przez innych.

Boris Cyrulnik zauważył, że im mniej mamy wiedzy, tym więcej przekonań. Można to odwrócić i powiedzieć, że im więcej mamy wiedzy, tym więcej mamy wątpliwości, a to często prowadzi do szaleństwa. Głupiec doskonały potępia bezapelacyjnie i jest z siebie zadowolony. Idzie przez życie jak taran i nie ma skrupułów, bo jest uodporniony na wahania. Nie grozi mu szaleństwo.

Głupców charakteryzuje myślenie zero-jedynkowe, gdzie wszystko musi być czarne lub białe. Kochasz mnie czy nie? Często dobrze wypadają w testach na inteligencję, bo w nich zawsze jest jedna, poprawna odpowiedź. Natomiast w realnym życiu rzadko istnieje jedna, dobra odpowiedź na wątpliwości, które musimy rozstrzygnąć. Przyjąć awans? Zmienić zawód? Czy on jest najlepszym kandydatem na męża? Czy ona nadaje się na żonę? Itd. itp.

Wysoka inteligencja jest jak silnik w samochodzie. Mocny silnik nic jednak nie mówi nam o umiejętnościach kierowcy, celu podróży i całej reszcie.

Jak się chronić przed głupotą? Inteligencja nie wystarczy. Do tego potrzebne jest MYŚLENIE KRYTYCZNE. Takie myślenie jest elastyczne i wymaga dowodów, by trwać przy przekonaniach. Równocześnie rozpoznaje podstępne próby wmówienia innych przekonań.

Jeśli uważamy się za lepszych od innych, to nie wróży nam nic dobrego. Być może jesteśmy nosicielami głupoty i jeszcze o tym nie wiemy?

Eksperymenty psychologiczne wykazały, że osoby łączące w sobie takie cechy jak: szczerość, pokora, dyskrecja, postrzegane są jako beznadziejnie głupie, bo pozwalają się wykorzystywać. Na przeciwnym biegunie znajdują się bufony i buce z przerostem ego i pewności siebie.

Buc może naprawdę dużo kosztować społeczeństwo, kiedy zgubi się na morzu lub w górach, bo nie chce trzymać się wytyczonego szlaku.

I tu dochodzimy do zaskakującego punktu, gdyż robienie tego, czego nie powinno się robić, jest siłą napędową nie tylko głupoty, ale również… kreatywności. Schodząc z wydeptanych ścieżek odkrywamy nowe drogi. Tak więc głupota i kreatywność są dwiema stronami tej samej monety.

Kopernik, Galileusz, Darwin, Kant, Einstein umieli myśleć inaczej niż zazwyczaj myślano w ich epoce i potrafili stawić opór wszelkiego rodzaju dogmatyzmom.

Zawsze można pomylić strony monety, dlatego zawsze myślmy krytycznie.

 

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *