Początek
Opowiadanie zgłoszone na konkurs „Początek jest najważniejszą częścią pracy”
Aslam siedział na krześle przed swoim domem. Wpatrywał się w okna zabudowań po drugiej stronie ulicy i zastanawiał się, od ilu to już lat zwykł siadać w tym samym miejscu, z tym samym widokiem, nie licząc zmian koloru ścian domu naprzeciwko (teraz był to – nieco zbyt jaskrawy jego zdaniem – odcień zieleni). Czy jego ojciec też lubił tu przesiadywać? Tego nie pamiętał. Bua, pomoc domowa, przyniosła mu w maleńkiej filiżance popołudniowy chai 1
i kilka herbatników. Lubił te codzienne rytuały. Filiżanka chai po przebudzeniu. Potem połówki gotowanych jajek okraszone solą i pieprzem. Talerz świeżych owoców, a dopiero po zakończeniu wszystkich bieżących zadań lunch z daal chawal i roti2.
Wsłuchiwał się w odgłosy ulicy, przeważały klaksony skuterów i pokrzykiwania obwoźnych sprzedawców warzyw i owoców: Tomatar hai, alloo hai!3 Słysząc te nawoływania pomyślał o czekającym go spotkaniu z rodzeństwem i posiłku, który już szykowany był w kuchni na tę okazję. Odkąd zmarła jego żona, przygotowanie zestawu dań na dawat4 przestało być dla niego taką przyjemnością jak wcześniej, kiedy wspólnie z Yasmin ustalali, co zostanie przyrządzone
dla gości. Yasmin przekazywała menu kucharkom, a kierowca ruszał na poszukiwanie potrzebnych składników – mięsa, warzyw i słodkich rasgullach5 na deser. Cały dom żył wieczerzą. Mimo że każdy doskonale znał swoje obowiązki i kolacje miały określony przebieg, to za każdym razem wszystkim udzielała się niemalże świąteczna atmosfera. Odkąd zabrakło żony, Aslam sam zasiadał z zeszytem i kalkulatorem. Rozmyślał nad rodzajem posiłków
i notował potrzebne składniki. Sam nigdy nie gotował, ale miał doświadczenie, które pozwalało mu z niebywałą dokładnością oszacować ich ilości. Tak było i tym razem.
Popatrzył na raat ki rani – „królową nocy”, jak określany jest jaśmin kwitnący nocą. Wkrótce nadejdzie zmrok i kwiaty „królowej” zaczną wydzielać piękny, słodki zapach. Poczuł lekkie ukłucie w sercu, które doskonale znał z chwil, kiedy coś, nawet przelotnego, nieokreślonego, boleśnie przypomniało mu o żonie i pustce, którą odczuwał od chwili jej odejścia. Jej imię – Yasmin – jaśmin i ten słodki zapach… Upił łyk chai i przywołał się do porządku. Miał teraz poświęcić się kwestii, którą chciał poruszyć z rodzeństwem, kiedy już zaspokoją głód i zasiądą w salonie do rozmowy. Wiedział, że wywoła ona dużo emocji wśród rodziny, zwłaszcza trzech braci, których to, co zamierzał powiedzieć, dotyczyło w największym stopniu.
Przywołał Pritikę, która od lat sprzątała w ich domu. Zgięta niczym scyzoryk, z prostymi plecami, wymiatała właśnie wodę z korytarza. Podłoga w całym domu pokryta była płytkami, dzięki czemu nie niszczyła się od wiader wody wylewanych codziennie przez Pritikę podczas sprzątania. „Przynieś mi teczkę z dokumentami z biurka w mojej sypialni, beta6. Dziś zakończymy tę sprawę z fabryką, Inshallah7.” – powiedział Aslam. Pritika bez pośpiechu ruszyła w kierunku pokoju i podała Aslamowi teczkę. „Ta nowa kucharka Shabnam znowu zostawiła niepozmywane naczynia po kolacji i Aisza musiała je rano zmywać” – Pritika postanowiła wykorzystać sytuację, aby się wyżalić, gdyż niespecjalnie przepadała za Shabnam. „Nie teraz, beta. Potem się tym zajmę” – odpowiedział jej Aslam. Że też miałby rozstrzygać jeszcze sprawy pomocy domowej w takim momencie. Czasem jednak, gdy nie miał akurat dużo zajęć, rozsądzanie sporów i przywracanie porządku dawały mu pewną satysfakcję i poczucie sprawczości, tak jak kiedyś, gdy dom tętnił życiem, a on był w jego centrum… Myśli Aslama powędrowały do przeszłości: ponad czterdzieści lat temu jego rodzice wraz z ośmiorgiem dzieci wynajęli ten parterowy dom od pewnej starszej kobiety. Ojciec zmarł, kiedy Aslam miał niewiele ponad dwadzieścia lat. Matka została sama z siedmioma synami i jedną córką. Aslam, jako najstarszy z rodzeństwa, chcąc nie chcąc, przejął rolę głowy rodziny. Pilnował, aby riksza na czas zabierała młodsze rodzeństwo do szkół, bo zależało mu, aby otrzymali odpowiednią edukację. Aby ubrać i wyżywić całą gromadkę zajął się handlem naczyniami na lokalnym bazarze. Zawsze też dbał o to – i to zostało mu do dziś – aby każdy z członków rodziny miał nowe ubrania podczas obchodów Eid8 dwa razy w roku. Postanowił sobie, że sam założy własną rodzinę dopiero wtedy, gdy każde z młodszego rodzeństwa będzie już na tyle zabezpieczone, by prowadzić własne życie. Jeszcze wtedy z pomocą matki, poszukiwał kandydatek na żony dla swoich braci i na męża dla jedynej siostry. Zgodnie ze zwyczajem, żony braci po ślubie sprowadziły się do wspólnego domu. Każda rodzina wraz z rodzącymi się w krótkich odstępach dziećmi zajmowała osobny pokój. Jedna kuchnia i łazienka, nieduży wspólny salon na wciąż rosnącą liczbę osób, stały się na tyle uciążliwe, że bracia poszukiwali własnych źródeł utrzymania oraz nowego lokum i kolejno opuszczali dom. W międzyczasie ich matka zmarła, a Aslam został z jednym tylko bratem i postanowił w końcu rozejrzeć się za żoną dla siebie.
Wkrótce poznał Yasmin. Pochodzili z różnych środowisk i na pozór niewiele ich łączyło, ale obydwoje wierzyli, że ich przeznaczeniem było, aby ich drogi się skrzyżowały. Ona młodziutka, po studiach, z rodzicami obracającymi się we wpływowych kręgach dużego miasta. On, już teraz po trzydziestce, bez rodziców, dużą część swojego dotychczasowego życia poświęcił innym. Nie można mu było odmówić przedsiębiorczości, gdyż firma produkująca obuwie, którą założył od zera chcąc stworzyć coś więcej niż stoisko na bazarze, prężnie się rozwijała. Owocem ich małżeństwa było dwoje dzieci – chłopcy Imran i Ali. Dziś dojrzali, wspaniali mężczyźni. Duma Aslama. Myśl o synach wyrwała go z zadumy i wrócił do przeglądania dokumentów, które przez cały czas trzymał w dłoniach.
Kiedy zbliżała się godzina, na którą zostali zaproszeni goście, Aslam udał się do łazienki, aby wziąć prysznic. Synowie lada moment mieli wrócić z fabryki. W tej szerokości geograficznej rzadko kiedy wyznaczenie godziny wiązało się z koniecznością przybycia na czas, także wszyscy byli przyzwyczajeni do późnych pór wspólnych posiłków. Pierwsza zjawiła się, jak zazwyczaj, siostra Aslama z mężem. Usiedli w holu wejściowym. Ona w lekko połyskującym, kolorowym shalwar kameez9, przyozdobiona złotą biżuterią, z markową torebką, którą podarował jej syn. On tradycyjnie na biało – w kurta pajama10. Aisha przyniosła im na tacy szklanki z wodą. Kilka minut później, kiedy przybyli kolejni członkowie rodziny i w holu zaczęło się robić tłoczno, przenieśli się do salonu. Witali się – jak przystało – serdecznie, chociaż wielu z nich chowało w sercu wzajemne urazy i złość, która wybuchała czasem w najmniej spodziewanych momentach.
Aslam przebrał się i był gotowy dołączyć do gości. Tego dnia rano fryzjer, który przychodził regularnie do ich domu,skrócił jego bujne, farbowane na czarno włosy i zgolił zarost. W koszuli w delikatną kratkę i jasnych spodniach wyglądał świeżo i elegancko. Wszedł do salonu, a rodzina kolejno podchodziła do niego, żeby się przywitać. Był najstarszy z nich i odegrał w życiu każdego ważną rolę, dlatego mimo wielu nieporozumień, darzyli go nieustającym szacunkiem.
Na czas uroczystych kolacji zwoływano do pomocy wszystkie kucharki, stąd Asha i Shabnam współdzieliły tego wieczoru kuchnię. Szwagierki Aslama, zastępując niejako panią domu, dawały im ostatnie wskazówki odnośnie ustawienia zastawy i kolejności podawania potraw. Kobiety zaczęły przynosić naczynia z parującymi, aromatycznymi potrawami. Po chwili wszyscy zasiedli do stołu w jadalni i rozpoczęli jedzenie. Byli raczej milczący, skoncentrowani na posiłku. Wtem do jadalni wkroczyli synowie Aslama i jego jedyny siostrzeniec, Abuzar. Zaczęli witać się ojcem i wujostwem przekrzykując się i żartując. Atmosfera uległa znacznemu ożywieniu. Mówili tak szybko, że niejeden obecny nie nadążał za ich słowami, choć za żadne skarby by się do tego nie przyznał.
Kiedy wszyscy się najedli, wrócili do salonu, gdzie Aisha rozdawała im małe miseczki z ryżowym kheerem11. Aslam został jeszcze chwilę z synami w jadalni. „Dziś powiem im – tak jak wcześniej ustalaliśmy – że Ty Imranie, jako mój najstarszy syn, przejmujesz zarządzanie fabryką. Odtąd będziesz miał większość udziałów i to Ciebie będą się musieli słuchać” – rzekł do nich Aslam poważnym tonem. „Tak, abba12, będę kontynuować rodzinny biznes najlepiej jak potrafię, Inshallah” – powiedział Imran, starając się, aby zabrzmieć przekonująco. Ojciec przygotowywał go na ten moment przez wiele miesięcy. Aslam spędzał z synami długie godziny w fabryce, pokazując im każdy cal linii produkcyjnej. Zapoznając ich z księgami rozliczeniowymi niemalże od początku istnienia firmy. Imran i Ali już jako dzieci i teraz jako młodzi mężczyźni, spędzali w fabryce długie godziny i wiedzieli o funkcjonowaniu zakładu więcej niż wydawało się ojcu, gdyż podpatrywali pracowników przy pracy i przysłuchiwali się niejednej rozmowie z dostawcami i klientami, a nawet kłótniom między Aslamem i jego trzema braćmi, którzy zostali parterami ojca. Teraz to było jednak co innego. Imran miał przejąć zarządzanie firmą. Aslam czuł, że już czas odpocząć, chciał mieć więcej czasu, aby posiedzieć spokojnie przy chai, przeczytać cały Koran, czego dawno nie zrobił czy zagłębić się w lekturę lokalnej gazety, dostarczanej codziennie na ich podjazd. Odkładał tę decyzję wystarczająco długo. Wiedział, że choć nie będzie formalnie u sterów, sprawy fabryki zawsze będą go interesowały. Poświęcił im w końcu kawał życia. Coraz częściej, w chwilach refleksji nad minionym czasem, dochodził do smutnego wniosku, że sprawom zawodowym dawał więcej uwagi niż żonie i dzieciom. Aslam, Imran i Ali weszli do salonu. Aisha zbierała od gości puste miseczki po kheer. Aslam wziął głęboki wdech i jeszcze głębszy wydech, po czym zwrócił się do zebranych: ”Głęboko wierzę, że początek jest najważniejszą częścią każdej pracy. Bóg świadkiem, że nasze początki były trudne. Było nas ośmioro, rodzice wcześnie odeszli z tego świata, zostawiając nam niewiele ponad ten wynajmowany dom. Gdybyśmy wtedy nie byli zjednoczeni, nie pracowali ciężko, Bóg jeden wie, co by z nami było. Pamiętam, jak razem z Yasmin i dziećmi na jednym skuterze, jechaliśmy do…trudno to było wtedy nawet nazwać fabryką. Małe pomieszczenie, które udało się wynająć i dzień po dniu, rok po roku, rozbudowywać i zbierać plony z włożonej pracy. Wy, Faisalu, Iqbalu i Nasirze, byliście i jesteście nieodłączną częścią firmy. Jestem już w wieku, kiedy czas zająć się własnymi sprawami, ale moim wielkim życzeniem jest, aby firma, którą wspólnie tworzymy, na zawsze została w naszej rodzinie. Dlatego dziś chciałbym oficjalnie ogłosić, że funkcję prezesa przekazuję…”. „Mamu13, ja jestem gotowy, wybierz mnie!” – krzyknął niespodziewanie Abuzar, siostrzeniec Aslama, starszy od jego synów, znany z żartobliwego stylu bycia. „Beta, uspokój się, przecież Ty któregoś dnia przejmiesz interes po swoim ojcu!” – zganiła go matka. „Żartowałem, ammi14, no powiedz, ładną ci torebkę kupiłem, co?”. Aslam rzucił mu karcące spojrzenie. Zamierzał wrócić do swojej przerwanej przemowy, kiedy nagle z kuchni dobiegły ich podniesione głosy. „To Shabnam i Aisha pokłóciły się. Aisha mówi, że rzuca pracę…” – zdał raport z sytuacji Parvez, jeden z braci Aslama. „Że też jednak nie zająłem się tym wcześniej. Czułem, że będą z tego kłopoty”- pomyślał Aslam, ale nie zdążył nawet nic powiedzieć, gdyż niespodziewanie Imran i Ali poprosili ojca: „Abba, czy możemy porozmawiać zanim ogłosisz swojego następcę”. Przeszli do jednego z pustych pokojów.
Imran miał swoje marzenia, które nie do końca pokrywały się z planami ojca. Wiedział jednak, że tradycją jest, aby to starszy syn kontynuował dziedzictwo i nie sprzeciwiał się temu. Przynajmniej aż do tej chwili. „Abba, zanim ogłosisz mnie jako swojego następcę, wiedz, że ja chciałbym w przyszłości projektować buty, a nie produkować je. Chciałbym rozwijać się w tym kierunku. Jest jednak ktoś, kto nadaje się do zarządzania fabryką dużo lepiej niż ja i jest tak samo dobrze przeszkolony i gotowy.” Spojrzeli obydwaj na Aliego, którego oczy błyszczały, a twarz rozjaśniła się w uśmiechu. „To byłby dla mnie zaszczyt, abba” – powiedział wyraźnie wzruszony Ali. Czuł od jakiegoś czasu, że prowadzenie rodzinnego biznesu jest jego przeznaczeniem, ale tak jak i jego brat, szanował tradycję i decyzję ojca bardziej niż swoje pragnienia. Wszyscy troje zrozumieli w tym momencie, że plan Aslama ulega właśnie rewolucyjnej zmianie. A co z poszanowaniem tradycji? Widocznie jednak Aslam kochał swoich synów mocniej niż tradycję. Uścisnęli się wszyscy i trwali tak połączeni doniosłością chwili.
Aslam żałował tylko, że nie ma z nimi Yasmin i że nie widzi ona na jakich wspaniałych mężczyzn wyrośli ich synowie. A może jednak widzi? Aslam często w trudnych sytuacjach życiowych czuł obecność i wsparcie żony.
Wrócili do salonu, do gości, którzy na widok Aslama, przerwali rozmowy i spojrzeli na niego wyczekująco. „Powiem krótko, moim następcą zostaje…” – popatrzył na zgromadzonych. Siedzieli w skupieniu, ale Aslam wyczuwał napięcie ze strony braci. Przeszywali go wzrokiem. Wiedział jak mocno każdy z nich pragnął zostać jego następcą. „Ali!” – dokończył Aslam.
Zaległa cisza, ale gdy minęło pierwsze zaskoczenie, pokój eksplodował tysiącem dźwięków. Jedni gratulowali i wołali „Mashallah, Mashallah15!”, zaś Faisal, Iqbal i Nasir oraz ich rodziny zaczęli przekrzykiwać się nawzajem, nie kryjąc niezadowolenia z decyzji starszego brata.
W powstałym zamieszaniu, ledwie dało się usłyszeć dochodzący z ulicy huk i po chwili kolejne, przypominające wybuchy, hałasy. Wszyscy zamilkli na moment, a potem wybiegli na ulicę. Czy to kolejne zamieszki pomiędzy różnymi ugrupowaniami politycznymi? Ostatnio coraz częściej dochodziło do starć ulicznych. „Tym razem to tylko nasze składy fajerwerków na Diwali16. Ktoś musiał zaprószyć w pobliżu ogień ” – tłumaczył Vivek, sąsiad z naprzeciwka. Cała rodzina zebrała się przy bramie domu Aslama przyglądając się kolorowym rozbłyskom z wyraźną ulgą. „To na cześć Aliego i nadchodzących zmian” – pomyślał Aslam i uśmiechnął się do siebie. „Dziękuję Ci Yasmin”.
Kwiaty raat ki rani pachniały teraz z całą mocą, co w połączeniu z emocjami tego wieczoru przyprawiało Imrana o lekkie zawroty głowy. „Początek jest najważniejszą częścią pracy” – słowa ojca wciąż rozbrzmiewały w jego głowie. Wszedł do domu, włączył komputer i poczekał, aż załaduje się ostatnio otwierana strona internetowa. London College of Fashion. Wziął głębszy wdech, wypowiedział „Bismillah17”, aby prosić Boga o błogosławieństwo i ochronę, a następnie kliknął „Aplikuj na studia”. Czuł, że właśnie pisze swój własny początek.
KONIEC
- Chai (hindi) – herbata, często podawana z dodatkiem mleka i przypraw (wtedy nazywana masala chai). ↩︎
- Daal chawal i roti (hindi) – potrawa składająca się z soczewicy z ryżem oraz indyjski placek. ↩︎
- Tomatar hai, alloo hai (hindi) – pomidory, ziemniaki. ↩︎
- Dawat (hindi, urdu) – uczta, przyjęcie. ↩︎
- Rasgullah (hindi) – indyjski deser na bazie twarogu podawany ze słodkim syropem. ↩︎
- Beta (hindi) – dosłownie „syn”, ale używany często jako pieszczotliwy zwrot do młodszych od siebie osób, bez względu na łączącą z nimi relację. ↩︎
- Inshallah (arab.) – jeśli taka będzie wola Boża. ↩︎
- Eid – główne święta muzułmańskie Eid al-Fitr, czyli święto zakończenia Ramadanu oraz Eid al-Adha, Święto Ofiarowania. ↩︎
- Shalwar kameez (hindi, urdu) – tradycyjny stój złożony z dwóch elementów: shalwar (luźne, zwężane u dołu spodnie) i kameez (długa tunika) noszony w Azji Południowej i Środkowej. ↩︎
- Kurta pajama (urdu, perski) – tradycyjny indyjski strój składający się z długiej koszuli (kurta) i luźnych spodni (pajama). ↩︎
- Kheer (hindi) – mleczny pudding z dodatkiem przypraw. ↩︎
- Abba (aram.) – ojciec. ↩︎
- Mamu, mama, mamaji (indyj.) – wuj, brat matki. ↩︎
- Ammi (południowoind.) – matka ↩︎
- Mashallah (arab.) – to, co Bóg zechciał, tu wyrażone w formie gratulacji. ↩︎
- Diwali – hindusityczne święto światła. ↩︎
- Bismillah (arab.) – w imię Boga; formuła religijna, którą muzułmanin rozpoczyna wszelką pracę. ↩︎