Wieża Babel albo rozum nie jedno ma imię

Autor: Maria Urbańska-Bożek
Idee
05 Paź 2018
Brak komentarzy

Pytając o to, czym jest  myślenie, prędzej czy później dojdziemy do pojęcia władzy myślenia jaką jest rozum. Gdybyśmy  w następnej kolejności zapytali, czym jest rozum, to okaże się, że rozumu nie da się zdefiniować w sposób jednoznaczny, ponieważ tenże podpada pod różnorodne hermeneutyki zaimplementowane na gruncie tej, czy innej tradycji filozoficznej. Hermeneutyka narzuca przyjęcie określonych konsekwencji myślowych. Władysław Tatarkiewicz pisał w O niektórych postaciach racjonalizmu XVII i XVIII wieku, że w historii myśli pojawiły się przeciwstawne jego odmiany, które reprezentowały różne sposoby myślenia. Tak działo się we wspomnianych w tytule artykułu wiekach XVII i XVIII. Na gruncie naturalizmu i idealizmu rozum pojmowany był bądź antropomorficznie, bądź teomorficznie. Wszyscy przedstawiciele owych nurtów odwoływali się do rozumu, jako do ostatecznej instancji rozstrzygającej owoce własnego poznania. I tak Kartezjusz posługiwał się teomorficzną hermeneutyką dla zaprezentowania dowodów na istnienie Boga i osiągnięcia, dzięki temu zabiegowi, absolutnej pewności poznawczej. Z kolei przedstawiciele racjonalizmu oświeceniowego twierdzili, że im bardziej odwołujemy się do rozumu, tym bardziej religia i metafizyka są niedostępne dla naszego poznania intelektualnego. Sprzeczność, jaka narzuca się nam z całą oczywistością, jest jednak pozorna. Mimo że jeden i drugi nurt apelował do tego samego słowa „rozum”, to jednak nie do tej samej jego hermeneutyki. Dla przedstawicieli teomorfizmu był on rozumem z pochodzenia boskim (w nawiązaniu do Platona), a sam proces poznania pozwalał na powrót do jego źródeł; innymi słowami zawiera w sobie ślad boskości, jest czymś na kształt suprarozumu, oświeconego przez samego Boga, jak dowodzi Augustyn z Hippony. Według innej tradycji – naturalistycznej – pochodzącej od Johna Locka, rozum to nic innego jak super zmysł, porządkujący dane zmysłowe. Nie ma w nim nic nadprzyrodzonego, to „niezapisana tablica”, powtarzał Lock za Arystotelesem, która dopiero wówczas zacznie się zapełniać, gdy intelekt zbierze odpowiednią ilość danych zmysłowych, połączy je w wyobrażenia i z nich utworzy zdematerializowane formy poznawcze tzw. species inteligibilis. A zatem nie znajdziemy w nim pierwiastka boskiego.  Owych hermeneutyk jest o wiele więcej, innymi posługiwali się Pascal, Kant, Arystoteles czy Bergson. Wszyscy odwoływali się do rozumu, ale każdy z nich, co innego przez rozum rozumiał. Czy opowiadając i interpretując tę samą rzeczywistość, ale przy pomocy odmiennych języków, posługując się różnorodną semantyką, dajemy dowód na to, że w swej istocie stanowią one fałszywą narrację świata realnego (?).

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *