Czerwonolicy chłop genderfluid, czyli kilka słów o słowiańskim upiorze
Jest lato roku 1816. Rok wcześniej na indonezyjskiej wyspie wybuchł wulkan Tambora. Była to wówczas jedna z największych erupcji znanych ludzkości. Chmura pyłu w ciągu kilku miesięcy otuliła półkulę północną, wywołując rozliczne anomalie pogodowe, które doprowadziły do klęsk głodu oraz niepokojów społecznych. W Europie pada czerwony śnieg, częste są również niespotykanie gwałtowne burze. W związku z takimi nieustającymi ulewami, grupa młodych, uzdolnionych brytyjskich pisarzy zmuszona jest przerwać swoją podróż po Europie i schronić się w szwajcarskiej willi. By umilić czas znudzonym towarzyszom, Lord Byron proponuje wszystkim zebranym grę – wygra ten, kto napisze najstraszniejsze opowiadanie. Mary Shelley tworzy wówczas swe najgłośniejsze dzieło, “Frankensteina”. John Polidori, prywatny lekarz Byrona, pisze natomiast “Wampira”, który uznawany jest obecnie za pierwszy utwór wampiryczny romantyzmu. Jego główny bohater, żywiący się ludzką krwią, blady, przystojny arystokrata o trudnym charakterze i jednocześnie tajemniczym uroku jest silnie zainspirowany Byronem. Od tej pory europejska i amerykańska kultura popularna wyobrażała sobie wampiry na podobieństwo brytyjskiego lorda.
Wiara w wampiry rozwinęła się jednak wiele wieków przed czasami romantyzmu i szczególnie prężnie funkcjonowała na terenach słowiańszczyzny, gdzie miała niewiele wspólnego z tytułowym bohaterem Polidoriego czy Stokera. Na terenach Polski i Ukrainy wampiry, znane też jako upiory, przetrwały w ludowej wyobraźni aż do połowy XX wieku. W prasie niejednokrotnie donoszono o przypadkach zbezczeszczenia zwłok czy dokonania samosądów, wynikającymi z przekonania, że dana osoba była upiorem. Tak upiory opisuje Łukasz Kozak, mediewista i autor świetnej książki “Upiór. Historia Naturalna” w wywiadzie dla Noizz:
– To jest zmarły, który się nie rozkłada, ma zazwyczaj czerwoną gębę – wyjątek to strzygonie z Małopolski – mogły być blade. Wychodzi z trumny, to może być i mężczyzna i kobieta (…) zazwyczaj jest to chłop lub chłopka, osoba z ludu.
Wyłania się tu zatem obraz wampira zdecydowanie odmienny od tego byronicznego. Poza czerwonym kolorem twarzy, upiory można było poznać również po dużej głowie, skłonności do lunatykowania, dwóch rzędach zębów, czy też braku owłosienia pod pachami i w kroczu. Upioryzm podejrzewano u niemowląt urodzonych z zębami bądź w czepku (czyli części błon płodowych, które pokrywają głowę i twarz dziecka po porodzie). Co ciekawe jednak, Lord Byron urodził się w takim właśnie czepku…
W swoim wierszowanym utworze zatytułowanym “Demetrius Imperator”, rosyjski poeta przełomu XIX i XX wieku, Maksimilian Wołoszin, pisze: “jam umarły, żywy, w jednym ciele”. Przytoczony fragment jest bardzo ciekawy z tego względu, że dotyka on jednego z fundamentów słowiańskiego wyobrażenia o wampirze, którego nazywano upiorem i który posiadał według naszych przodków dwa serca bądź dwie dusze. Jedna z tych dusz była ludzka, druga demoniczna. Taki żywy upiór mógł być bardzo pomocny dla swojej społeczności w tropieniu niebezpiecznych upiorów zmarłych, którym przypisywano sprowadzanie epidemii i klęsk żywiołowych. Aby tego martwego upiora unieszkodliwić, podejmowano szereg różnych czynności. Po odnalezieniu grobu, w którym spoczywała osoba podejrzana o upioryzm, można było nieboszczykowi uciąć głowę i włożyć między nogi, przebić serce kołkiem, położyć w grobie twarzą do dołu, ułożyć sierp na szyi, posypać go makiem bądź polać wodą święconą, związać ręce i nogi, wypełnić jego usta kamieniami lub monetami, a w najtrudniejszych przypadkach – poćwiartować i spalić.
Mamy zatem pełen repertuar działań, które z dzisiejszej perspektywy mogą nam się wydawać niedopuszczalne, ale w przeszłości były powszechnie przyjęte i akceptowane – nie tylko przez społeczności wiejskie, ale również przez samych księży. Bywało, że ci ostatni nie tylko z wiarą w upiory nie walczyli, ale wręcz bronili ją, starając się znaleźć taką jej interpretację, która nie byłaby sprzeczna z chrześcijańskimi dogmatami, w czym przodowali jezuici. Nie mogli zgodzić się z heretycką wiarą w dwie dusze, stwierdzili zatem, że upiór to taki człowiek, który rodzi się z jedną duszą, lecz poród jego odbiera akuszerka-czarownica i przed jego chrztem zawiera pakt z diabłem. Ów człowiek za życia może być nawet świętym, lecz kiedy umiera i jego dusza opuszcza ciało, zostaje ono przejęte, niejako “założone”, przez diabła.
A jak było z piciem krwi przez słowiańskie upiory? Otóż okazuje się, że częściej sytuacja była odwrotna – to ludzie pili krew domniemanego upiora, by zapewnić sobie ochronę przed jego działaniami. Upiory owszem, napadały na ludzi, dusząc ich bądź odrywając głowy, lecz krew zazwyczaj ich nie interesowała. Chętnie piły za to mleko i dlatego, gdy okoliczne krowy dawały mniej mleka lub chorowały, widziano w tym upioryczną rękę. Takiego mlecznego złodzieja było zresztą bardzo trudno złapać, ponieważ upiory, które za życia były często czarownikami, posiadały moc zmiany swej formy w zwierzęcą. Z tą zmiennokształtnością łączyła się jeszcze jedna umiejętność – zmiana płci. Fascynujące jest, że ta płynna płciowo, queerowa istota mogła być tak silnie obecna w kulturze ludowej, postrzeganej zwykle jako niezmiernie pobożna i konserwatywna.
Wyłania się zatem następujący obraz słowiańskiego upiora. Nie blady, a czerwony. Raczej nie krwiopijca, a wielbiciel mleka. Nie arystokratyczny, a wywodzący się z ludu. Czasami złowrogi, innym razem pożyteczny. Do tej drugiej kategorii zaliczały się głównie upiory żywe, którym przypisywano talenty magiczne, ale czasem również te martwe – bywało, że upiór powracał po śmierci do swojej rodziny, by pomagać w pracach gospodarskich albo… Sypiać z żoną. Stanowiącego połączenie naszych wyobrażeń o wampirze, zombie, czarowniku i wilkołaku upiora trudno jest zaszufladkować używając znanych nam terminów. Nie był on wyłącznie postacią fantastyczną, istotą z mitologii – był człowiekiem z krwi i kości, człowiekiem przekonanym o własnym upioryzmie lub oskarżającym o niego sąsiada. Kto wie, być może w naszych własnych rodzinach były jakieś upiory?
Obraz: Edvard Munch „Under the Stars”
Źródła:
Łukasz Kozak, Upiór
Maria Janion, Niesamowita Słowiańszczyzna
https://bajka.umk.pl/slownik/lista-hasel/haslo/?id=181
https://przekroj.pl/kultura/upiory-to-przeciez-zwykli-ludzierozmowa-z-lukaszem-kozakiem
https://noizz.pl/lifestyle/to-polacy-wymyslili-wampiry-wiara-w-upiory-zamiast-slowianskiej-mitologii/fml57sl
https://www.polskieradio.pl/39/156/artykul/2532775,1816-rok-w-ktorym-nie-bylo-lata