O pokorze

Autor: Stanisław Wawrzyszkiewicz
Idee
05 gru 2023
Brak komentarzy

W potocznym rozumieniu pokora nie wydaje się czymś zasługującym na aplauz. Człowiekowi pokornemu przypisuje się nadmierną uległość i potulność w stosunku do szefa, brak własnego zdania, gotowość każdorazowej zmiany opinii, służalczość, lizusostwo i wreszcie dewizę „przepraszam, że żyję”. Gdyby wszystko to było prawdą, pokora słusznie zasługiwałaby na to, aby trzymać się od niej z daleka. Na szczęście wszystko to jest tylko mitologią narosłą wokół pojęcia pokory.

Mówi się czasem, że „człowiek to brzmi dumnie”. To nie zawsze jest prawda. Człowiek potrafi być zarazem rozumny i głupi. Jakże inteligentni byli ludzie, którzy potrafili zbudować bombę atomową i jakże głupi, że tego dokonali. Taka broń może unicestwić ludzkość wielokrotnie, a przecież wystarczy jeden raz.

Zwierzęta są o wiele doskonalsze w swojej jednoznaczności. Jeśli trafi się pies, to już taki pies, że bardziej nie można być. A z ludźmi jest tak, że jeśli trafi się coś człekokształtnego, to jeszcze nie wiadomo, czy to naprawdę człowiek. Często, po bliższym poznaniu, okazuje się, że jest to zimna ryba, śliski wąż, żarłoczna modliszka lub pospolita świnia. Stąd wypływa morał: nie bądź taki dumny z samego urodzenia. Odrobina pokory nie zaszkodzi. Nie wiadomo, czy rzeczywiście istnieją słuszne powody do dumy.

Pokora umożliwia widzenie rzeczy takimi, jakimi są. To jest również kwestia widzenia prawdy o sobie samym – takim, jakim się jest naprawdę.

W realnym życiu niekoniecznie każdy musi być permanentnie osłem, małpą lub wilkiem. Jednak prawie każdemu przydarzy się, że postąpi źle i głupio albo zatrzaśnie kluczyki w samochodzie. Niewielu jest takich, którzy nigdy w życiu nie zachowali się jak słoń w składzie porcelany. Aby wiedzieć o tego rodzaju własnych możliwościach i zaakceptować ich istnienie, potrzebna jest odrobina pokory. Potrzebna jest odrobina samowiedzy o własnych ograniczeniach i mankamentach. O tym, że nie jest się wolnym od błędu ani też zabezpieczonym przed poważnymi nawet potknięciami. To jest naprawdę bardzo ważna rzecz. Osioł, który nie jest w stanie uwierzyć i przyjąć do wiadomości, że może być osłem, staje się groźny dla otoczenia. Zastanawiano się kiedyś, co jest gorsze: armia osłów pod wodzą lwa czy też armia lwów pod wodzą osła? Podobnie wygląda wybór między dżumą a cholerą. Można jednak pomyśleć o ewentualności jeszcze gorszej: armia zwykłych ludzi pod wodzą osła pełnego pychy, który nie jest w stanie pojąć, że nie jest on taki mądry, jak mu się zdaje i jak kadzą mu wielbiciele, obezwładnieni jego pewnością siebie.

Przed skutkami pychy może nas uchronić tylko pokorna i trzeźwa myśl, że każdy może popełnić głupstwo lub świństwo. A jeśli każdy, to czemu nie ja? To jest właśnie pokora: trzeźwa i prawdziwa samoświadomość, iż nie jest się wyniesionym ponad błąd i głupotę. Nic innego człowieka nie ochroni, a już najmniej stanowisko, owacje i oklaski. Oklaskiwano już niejednego bufona i nawet durniom trafiały się owacje. Wyniknęły z tego tylko szkody. Historia zna wiele genialnych i utalentowanych jednostek; nie zna jednak ani jednego przypadku, aby geniusz ogarnięty pychą nie popełnił idiotyzmów.

Racjonalne instytucje nigdy nie opierają się na geniuszu jakiejś jednostki. Nawet najbardziej racjonalni spośród nas nie są wolni od skrzywień poznawczych. Marzenie z początków ery Internetu, że dopuszczenie każdego do głosu zrodziłoby nowe Oświecenie, stało się czarnym scenariuszem w czasach trolli, wojen na bluzgi, fake newsów, twitterowych kampanii zawstydzania czy nękania w sieci. Dopóki walutą na danej platformie cyfrowej są polubienia, udostępnienia, kliknięcia i odsłony, czyli cyfrowe owacje, nie mamy powodów sądzić, że ta platforma będzie pielęgnować racjonalność i prawdę. Z kolei Wikipedia, chociaż nie jest nieomylna, stała się zadziwiająco rzetelnym źródłem informacji, mimo że jest darmowa i zdecentralizowana. Dzieje się tak dzięki rygorystycznemu systemowi korygowania błędów i kontroli jakości, wspartemu na „filarach”, które marginalizują skrzywienia egotyczne. Owe filary to: weryfikowalność, neutralny punkt widzenia, szacunek i uprzejmość oraz misja dostarczenia obiektywnej wiedzy. Wszystko po to, by ukazać rzeczy takimi, jakimi są naprawdę. Aby podjąć się takiej pracy, trzeba mieć w sobie choć trochę pokory.

To nieprawda, że ludzie pokorni nie mają własnego zdania i bywają tylko echem. Posiadają własne opinie i potrafią przy nich trwać. Dysponują jednak postawą otwartą. To taka postawa, kiedy człowiek potrafi nie tylko gadać, osłoniwszy uszy przed całym światem, ale także słuchać, rozważając, czy aby ktoś inny nie ma odrobiny racji. Jeśli zaś ma, to taki człowiek nie widzi powodu, by swojej opinii nie skorygować; i nie mają tego za ujmę lub obrazę. Z takiej konfrontacji zawsze wynika plastyczność wizji. Każda rzecz i każde zjawisko dopiero wtedy staje się pełne i trójwymiarowe, gdy obejrzy się je z różnych stron. Pyszałkowatych na to nie stać. Zamknięci są w swoim zadufaniu, Mniemają, że tylko ich sposób widzenia musi być jedynie słuszny i trafne mogą być tylko ich własne oceny. Stąd też jednostronność i płaskość obrazu. Paradoksem jest przekonanie ludzi pysznych, że mają głowy nie do kapelusza; sęk w tym, że do korony też nie, gdyż głowy pysznych są płaskie. Dlatego tak łatwo przyklejają się do nich głupie myśli. Na okrągłym zawsze trudniej.

Pokory nigdy nie zobaczymy bez skromności. Jeśli człowiek naprawdę wybitny zachowuje się zwyczajnie, normalnie i z odrazą do celebracji, jakoś nikomu nie wpadnie do głowy, aby nazwać go w sposób właściwy: że jest to człowiek skromny. Einstein, gdyby chciał, mógłby mieszkać w pałacyku i jeździć krążownikiem szos. Nie jeździł. I miał przyjaciela śmieciarza. Nie dlatego, że taka była jego pańska fanaberia. Uważał, całkiem serio, że można być KIMŚ, nie będąc uczonym. Miał rację. Ale takie racje są dostępne tylko skromnym i pokornym.

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *