O umysłowej podróży w czasie

Autor: Stanisław Wawrzyszkiewicz
Idee
24 gru 2023
Brak komentarzy

Fala tsunami na Oceanie Indyjskim, w 2004 roku, zabiła około dwustu trzydziestu tysięcy osób żyjących na wybrzeżach czternastu różnych państw.

Lud Moka (zwany „morskimi Cyganami”) zamieszkiwał wyspę w Tajlandii, czyli epicentrum tragedii. Ich osada uległa wprawdzie kompletnemu zniszczeniu, ale nikt nie stracił życia za sprawą przekazywanej z pokolenia na pokolenie opowieści o głodnych duchach morza. W tej opowieści cofnięcie się morza (poprzedzające tsunami) stanowi ostrzeżenie przez wielkim głodem oceanu. Lud Moka potraktował serio to ostrzeżenie i uciekł na wzgórza, zanim potężna woda runęła na wybrzeże. Według ich wierzeń, wielka fala zapragnęła smaku ludzi, gdyż od dawna nikogo nie pożarła.

Siedem lat później, trzęsienie ziemi o magnitudzie dziewięciu stopni wywołało wielką falę tsunami, która na północno-wschodnim wybrzeżu Japonii pozbawiła życia około piętnastu tysięcy ludzi, a setki tysięcy pozbawiła domów. W trakcie późniejszych akcji oczyszczania terenu znajdowano w rejonach największych zniszczeń głazy, na których przed wiekami ktoś wyrył napis: „Nie budujcie domów poniżej tego punktu”. Fakty mówią, że potomkowie zignorowali ostrzeżenia, choć przodkowie wyryli je w kamieniu.

Psycholodzy Thomas Suddendorf i Michael Corballis nazwali „umysłową podróżą w czasie” naszą zdolność do dokonywania mentalnej projekcji nas samych w przyszłość. Wydaje się, że umysłowa podróż w czasie stanowi kluczowy element naszej ludzkiej tożsamości.

Wiemy, że niektóre zwierzęta czynią przygotowania na przyszłość, np. ptaki wiją gniazda, a wiewiórki magazynują orzechy. Ale czy to znaczy, że rozumieją pojęcie czasu? Psycholog Daniel Gilbert ujął to tak: „Wiewiórka, która chowa orzech w moim ogródku, wie o przyszłości mniej więcej na tej samej zasadzie, na jakiej spadający kamień zna prawo ciążenia.” Obserwatorzy życia zwierząt zauważają, że młode wiewiórki, choć nigdy nie przeżyły zimy, mimo to magazynują orzechy. Skąd mają tę wiedzę? Prawdopodobnie odziedziczyły ją wraz z innymi instynktami.

Jesteśmy jedynymi istotami na Ziemi, które potrafią planować odległą przyszłość. Tylko my sadzimy drzewa, by po wielu latach zbierać z nich owoce i wznosimy konstrukcje, które trwają wieki, a nawet tysiąclecia. Wiele zdumiewających osiągnięć naukowych, technicznych i artystycznych osiągnęliśmy dzięki zdolności podejmowania umysłowych podróży w czasie oraz realizowania długofalowych planów, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Bez tej zdolności nie udałoby się zbudować katedry w Kolonii, gdyż budowa trwała ponad sześćset lat. Mimo to wiele najpoważniejszych problemów, przed którymi stoi ludzkość, a wraz z nią inne istoty żywe, są wynikiem ludzkiej krótkowzroczności. Wiele naszych osobistych i społecznych niepowodzeń wynika z faktu, że kierujemy się chęcią uzyskania natychmiastowej gratyfikacji.

Krótkowzroczność czasowa w życiu osobistym tworzy przygnębiającą paletę problemów zdrowotnych i finansowych. Życie na kredyt, czyli wydawanie pieniędzy, których się nie ma, albo nierobienie oszczędności, które prędzej czy później będą nam potrzebne. Zbyt częste uleganie pokusie natychmiastowej gratyfikacji, jaką daje niezdrowa dieta, zaniedbywanie ćwiczeń fizycznych lub zdrada partnera, w odległej perspektywie powoduje gorszy stan zdrowia i mnóstwo innych problemów. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale wszystkie streszczają się w powiedzeniu Marka Twaina: „Nigdy nie odkładaj na jutro tego, co możesz zrobić pojutrze.”

Daniel Everett, językoznawca i były chrześcijański misjonarz, przez wiele lat pracował, wraz ze swoją rodziną, dla amazońskiego plemienia Piraha. Ze zdumieniem odkrył, że tubylców interesuje wyłącznie teraźniejszość. „Nie magazynują żywności, nie planują dalej niż na jeden dzień naprzód, nie rozmawiają o odległej przyszłości ani przeszłości”. Everett doskonale opanował ich język, ale w swoich misjonarskich aspiracjach poniósł spektakularną klęskę, ponieważ nie tylko że nikogo nie nawrócił na chrześcijaństwo, ale ostatecznie to członkowie plemienia przywiedli go do ateizmu. Członków plemienia Piraha nie interesowały wiadomości zdobyte z drugiej ręki. Ciekawiły ich tylko osobiste doświadczenia. Historie o Jezusie przestały ich interesować, gdy uświadomili sobie, a następnie misjonarzowi, że Everett tak naprawdę nigdy nie spotkał Jezusa. Daniel Everett umiał odbywać umysłowe podróże w czasie i przewidywał, co się stanie, gdy ujawni swojej żonie własny stan ducha. Ukrywał go przez dziewiętnaście lat. Kiedy nie potrafił już dłużej, jego małżeństwo zakończyło się rozwodem, a dwoje dzieci (miał ich troje) zerwało z nim kontakt na wiele lat.

Umysłowa podróż w czasie jest zarazem darem i przekleństwem. W podróżach w przyszłość niekiedy przewidujemy nieprzyjemne wydarzenia, takie jak własna śmierć, ale zwykle udajemy się w miejsca lub sytuacje przyjemniejsze niż te, w których znajdujemy się obecnie. Stanowią ucieczkę od teraźniejszości. Filozofie Wschodu przestrzegają nas jednak przed takim podróżowaniem, bo może nam to uniemożliwić doświadczenie tego, co dzieje się tu i teraz, rozminąć się ze szczęściem i radością. Tak bywa. Jeden z moich kolegów przyjechał kiedyś na tydzień do Paryża, co było jego młodzieńczym marzeniem, ale zaraz po rozpakowaniu się w swoim hotelowym pokoju, zamiast udać się ze mną, by zwiedzać miasto, zaczął organizować swój powrót do Polski… Członkowie plemienia Piraha wcale nie planują. Interesują się tylko tym, co jest bezpośrednio dostępne. Za jednym zamachem eliminują główne źródła zmartwień i trosk dręczących członków zachodnich społeczeństw. Życie teraźniejszością może być beztroskie, ale jest również znacznie krótsze. Fakt, że przeciętna długość życia członków plemienia Piraha wynosi około czterdziestu pięciu lat, nie biorąc pod uwagę umieralności niemowląt, jest wystarczająco wymowny. Zapewnienie sobie ciągłego zaopatrzenia w żywność (plemię Piraha, w przeciwieństwie do nas, ma go pod dostatkiem w dżungli) oraz stałego schronienia, realizowanie przedsięwzięć technicznych, naukowych i artystycznych, a także leczenie chorób oraz zapobieganie im, wymaga dużego wysiłku włożonego w przewidywanie i planowanie. Tu właśnie tkwi paradoks umysłowej podróży w czasie. Jest ona zarazem rozwiązaniem i przyczyną wszystkich naszych kłopotów.

Co w takim razie trzeba robić? Nie ma lepszej rady jak tylko ciągle doskonalić naszą umiejętność umysłowej podróży w czasie i lepiej odróżniać rzeczy prawdopodobne od niemożliwych, przedkładać odległe nagrody nad doraźne gratyfikacje i działać na rzecz zbudowania takiej przyszłości, którą chcielibyśmy zamieszkiwać, gdy stanie się ona teraźniejszością.

Obraz: George Lothian Hall „The South Barracs, Gibraltar”

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *