Drzwi zaskrzypiały i został sam w ciasnym pomieszczeniu. Trzeba drzwi naoliwić, bo skóra cierpnie, pomyślał Jacek, choć w tej chwili miał większe zmartwienie. „Niech nikt się nie waży mu pomóc” – usłyszał głos ojca. Wiedział, że nikt nie sprzeciwi się jego ojcu, nawet mama. Zaremba budził lęk.